Siatkówka i fotografia idą w parze

Zapraszamy na wywiad z drugim trenerem PGE Skry Bełchatów Radosławem Kolankiem, a do niedawna koordynatorem sportowym Akademii Siatkówki PGE Skry Bełchatów, który przeprowadziła Marysia z Publicznej Szkoły Podstawowej im. Kazimierza Wielkiego w Przedborzu.

Czy lubi Pan swoją pracę?
Bardzo! Wychowałem się na siatkówce. Sprawia mi ona ogrom frajdy i przyjemności. Przede wszystkim praca z ludźmi, praca w sporcie i te emocje, które są ze sportem związane. To jest coś, co sprawia, że to nie jest normalny zawód. Oczywiście ta praca ma też swoje „mankamenty”, bo wymaga od nas, trenerów, dużego poświęcenia i czasu, żeby jak najlepiej przygotować zespół. To wiąże się z tym, że nasze rodziny na tym cierpią, bo nie możemy spędzić razem tyle czasu, ile byśmy chcieli. Wiedziałem od samego początku z czym ta praca będzie się wiązała i staramy się sobie z tym radzić.

Co w pracy sprawia Panu największą przyjemność?
Na pewno rywalizacja. Praca nad drużyną, budowanie wartości drużyny i później weryfikowanie tej pracy na boisku, dążenie do celów, które się obiera na przestrzeni sezonu. Przede wszystkim rywalizacja i walka o te cele.

Dlaczego wybrał Pan pracę związaną ze sportem?
Sport towarzyszył mi od kiedy pamiętam, zawsze spędzałem aktywnie czas. Na początku była to piłka nożna, a później siatkówka jako czynny siatkarz. Przez chwilę też zawodnik profesjonalny. Bardzo związałem się z siatkówką, a przerwanie mojej kariery sportowej wiązało się z tym, że musiałem podjąć decyzję co dalej i chciałem znaleźć swoją drogę, ale zostać przy siatkówce i dlatego na ten moment ławka trenerska jest tym, w czym czuję, że mogę się spełniać.

Jak motywuje się Pan do działania?
Ciekawe pytanie. Motywacja wiąże się na pewno z tym, w jakim miejscu jesteśmy na ten moment i co chcemy osiągnąć. Ja postrzegam to w ten sposób, że z natury w moim charakterze zawsze było to, że cele, które sobie obieram – czy to w życiu, czy w pracy – są po to, żeby je zrealizować i należy zrobić wszystko, żeby dążyć do ich realizacji. Ta droga jest bardzo trudna, ale największą motywacją jest to, żeby ją odnaleźć, żeby była najlepsza. Chyba właśnie to mnie motywuje. To, żeby znaleźć środki i sposób na to, żeby osiągnąć cele, które sobie wyznaczyłem.

Jakie ma Pan sportowe marzenie?
Na ten moment jest to Mistrzostwo Polski w tym sezonie.

Jaki kraj chciałby Pan odwiedzić?
Jest tyle pięknych miejsc w Polsce, które chciałbym zobaczyć, że naprawdę może mi zabraknąć życia, żeby być wszędzie tam, gdzie chciałbym być (śmiech). Dla mnie takim miejscem, które kocham i uwielbiam, są polskie Tatry, które chciałbym poznać bardzo szczegółowo, eksplorować je i łączyć to, ze swoją pasją fotograficzną. Ale jeśli zagranica to… byłem we Włoszech w Dolomitach, bodajże dwa lata temu i to było też piękne miejsce, które mnie zachwyciło, więc wychodzi na to, że uwielbiam góry (śmiech). Moja żona kocha morze, więc idealnym połączeniem byłyby góry z morzem!

Co lubi Pan robić w wolnym czasie?
Fotografować! Przede wszystkim naturę, dziką przyrodę, ale też w ostatnim czasie spróbowałem stworzyć małe, domowe studio, gdzie próbuję rozwijać się w kwestii fotografii studyjnej.

Czy skakał Pan na bungee? Jeśli nie, to czy odważyłby się Pan skoczyć?
Nie skakałem. Myślę, że kiedyś chciałbym spróbować, jeśli miałbym taką możliwość.

Czy ma Pan ulubioną potrawę? Jeśli tak, to jaką?
Moja żona bardzo dobrze gotuje, uwielbiam jej kuchnię, więc na pewno będzie to spaghetti, pizza domowa i polędwiczki w sosie musztardowym w jej wykonaniu.